05.06.2014

492.



Chleb razowy z ricottą, miodem, cynamonem, orzechami pekan, bananem (pod serkiem) i truskawkami, kawa 




Półprzytomna, zestresowana i jak zawsze spóźniona kończę śniadanie i wychodzę z domu z całą wyprawką.  Czwartek zaczynam od zaliczenia- mojego być albo nie być, albo odpowiem i dostanę wpis, albo wracam na uczelnię w lipcu. Wczoraj, wbrew obietnicom, nie przyłożyłam się do nauki. Chyba za często mi się udaje zdać fartem i dlatego uczyć się nie umiem. Kiedyś trzeba dostać po tyłku. Do 15 na uczelni, potem do pracy (byleby tylko skończyć do 24...) i jutro z rana znów zaliczanie. Skończmy już ten maraton!

9 komentarzy:

  1. ja póki co wciąż dostaję po tyłku, ale trudno, tak czasem też musi być. głowa do góry ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki! :)
    Porwałabym taką kanapkę, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pochowałaś te banany, gdyby nie opis nigdy bym nie zwróciła uwagi, że się tak schowały :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że dobrze poszło :)
    Natomiast te kanapki - super, od razu kojarzą się z latem!

    OdpowiedzUsuń
  5. urocze te twoje słodkie kanapki, zawsze wiesz jak je pysznie podać! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dasz radę <3 Takie sniadania napewno pomagają ci przetrwać dzień <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)