14.05.2014

471. koniec wycieczek



Jabłkowa granola z patelni z miodem, orzechami ziemnymi, rodzynkami podana z jogurtem naturalnym, resztą jabłka, cynamonem i malinami, zielona herbata brzoskwiniowa



Jabłkowa granola z patelni z miodem, orzechami ziemnymi, rodzynkami
30g dowolnych płatków (u mnie owsiane, orkiszowe i jęczmienne) 
jabłko- pół startego, pół pokrojonego
dwie garście malin
miód do smaku
garść orzechów ziemnych
garść rodzynek
cynamon
Płatki podprażyć na patelni aż się zezłocą. Dodać starte jabłko, orzechy, miód i maliny, poczekać aż wszystko razem się podgrzeje. Posypać cynamonem, podawać z jogurtem.

Myślę sobie o czekających mnie najbliższych tygodniach i mam gęsia skórkę. Wszystko się skumulowało- zaliczenia, prace, projekty i sama nie wiem jak mam sobie z tym dać radę. Zwłaszcza, że ostatni czas był taki fantastyczny. Podróże mnie naprawdę bardzo kręcą i mogłabym nie robić nic innego. Fakt, że najbliższy czas muszę przesiedzieć w domu odbiera mi wszelką radość. Zwłaszcza, że wczoraj ledwo weszłam do domu, a już poczułam się jak zwykle- kłótnia z mamą na wejście, tak bardzo rutynowo i źle.
Ale dość o tym. Czeka mnie dziś trudny dzień na uczelni, ale przed wyjściem krótka relacja z Warszawy (:


W niedzielę razem z Olą, Anką i Moniką odwiedziłam Marrakesh Cafe. Tam miałam okazję spróbować naprawdę wielkiego burgera wegańskiego, podanego ze smacznymi sosami i sałatką. Całość całkiem smaczna i choć porcja duża to nie miałam problemu z jej zmieszczeniem ;) Ola też się skusiła na burgera, a dziewczyny zamówiły hummus. Następnym razem i ja się skuszę.


Moja totalna miłość to od poniedziałku- Krowarzywa. Genialne, duże, pyszne wegańskie burgery. Miałam okazję spróbować cieciorexa i jaglanexa i polecam gorąco! Poza tym piłam także lemoniadę z pokrzywą i miętą- równie dobra jak burgery. Zakochałam się po prostu! Zaprowadziłam znajomych i im także smakowało. Miałam ochotę spróbować każdego burgera i choć byćmoże żołądek by je pomieścił to wolałam nie ryzykować zostania bez grosza ;)  Z ogromną przyjemnością będę tu wpadać przy okazji każdej wizyty w stolicy! Można się najeść i ceny bardzo przystępne. Jaka szkoda, że w Lublinie nie ma takiego lokalu.


Spróbowałam też Lodów od Włocha- wybrałam gruszkowe i bazyliowe. Muszę przyznać, że smaki naprawdę ciekawe!


W Warszawie ugościła mnie Sylwia, której jeszcze raz bardzo dziękuję! Miałam okazję jeść domowe masło z orzechów laskowych, pić martini (po raz pierwszy ;o ), co rano dostawałam pyszną owsiankę i kawę na śniadanie, a na drogę domowy hummus. Jak tu nie kochać takiej gospodyni? (: Przy okazji przemiło nam się rozmawiało i już nie mogę się doczekać kolejnych spotkań, na spokojnie, w wakacje. Tak mi było dobrze w tej Warszawie, że do domu nie chciało mi się wracać ani trochę!
Podróż też minęła bardzo przyjemnie- w obie strony autostopem, raz we dwójkę raz we trójkę. Dość szybko dojechaliśmy, a przy okazji poznaliśmy naprawdę niesamowitych ludzi. Ależ to wkręca!

Trochę żałuję, że nie zdążyłam odwiedzić jeszcze kilku miejsc, w tym Gofiarni, ale wyjazd uczelniany rządzi się swoimi prawami. Mam nadzieję, że jak już wszystko pozaliczam to uda mi się wyskoczyć na dłużej do Warszawy. I nie tylko tam! :)

13 komentarzy:

  1. w takim razie następnym razem koniecznie odwiedzamy gofiarnię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Relacja-bomba! Zazdroszcze takiej wyprawy:) swietnie, zainteresowaly mnie lody bazyliowe.. chyba musze wymyslic na nie przepis choc na pewno nie beda tak dobre jak te, ktore jadlas:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy mogłabys podać przepis na swoją granolę z patelni? Byłabym baardzo wdzięczna :)
    Pozdrawiam, Magda.

    OdpowiedzUsuń
  4. moja gwiazdka nawet się załapała! i cieszę się, że Warszawa urzeka Cię i że zawsze dobry czasu tu masz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwilebiam takie relacje *.* Twoja jest swietna :) Granola z patelni to super alternatywa <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny czas spędziłaś, a po tym natłoku pracy pewnie znowu taki się pojawi, więc jakoś przeżyć się da :)
    Do Krowarzywa się chyba wybiorę w najbliższym czasie, bo już kolejny raz natrafiam na pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wypad i mega burgery!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tytul skojarzyl mi sie z ,,slynnym" ,,koniec psot" chociaz do czlonkinii fanclubu harryego pottera mi daleko ;)
    Tych wojazy Ci strasznie zazdroszcze. Nawet nie przez mozliwosc zwiedzenia kawalka swiata (czy jedzenia, chociaz tego faktycznie troche zazdroszcze), ale przez to, ze z tyloma swietnymi osobami tak milo czas spedzasz. Piekna sprawa, no!

    OdpowiedzUsuń
  9. najchętniej to odwiedziłabym Krowarzywa i wskoczyła na burgera :) choć tak na prawdę to każda restauracja w W-wie , wydaje się być ciekawa i smaczna, a już tym bardziej słynna Gofiarnia :) kiedyś odwiedzę, koniecznie!
    smaczna wycieczka, jak i miła zarazem :) fajnie jest czasem tak odskoczyć od codzienności i zrobić coś zupełnie innego , co radość wniesie w życie!

    OdpowiedzUsuń
  10. No to widzę, że wyjazd całkowicie udany!
    A z tym natłokiem pracy dasz sobie radę, doładowałaś się trochę pozytywnymi wrażeniami, więc nie powinno być aż tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podroze.to cos co kocham. Czas w stolicy spedzials swietnie. Fajnie, ze spotkalas sie z dziewczynami ;)
    Do Krowarzyw pragne pojechac, nawet jezeli mialby byc o glowny cel wizyty! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)