08.05.2014

467.



Lodówkowa kasza kuskus z gruszką, serkiem waniliowym, pistacjami, czekoladą pistacjową i imbirem, zielona herbata żurawinowa



Wróciłam i nie wiem za jedzenie czego zabrać się najpierw- chyba wszystkiego naraz, bo daty ważności kończą się jedna po drugiej. Ale z drugiej strony rzadko się ich trzymam (;

Ciężkich powrotów do rzeczywistości ciąg dalszy- za chwilę oddam pustą kartkę na kolokwium z całej Biblii i mitologii. Bywa. Zwłaszcza jeżeli zamiast się uczyć zwiedza się świat albo idzie na juwenalia.

14 komentarzy:

  1. czasem mimo iż ważność mija, produkt jeszcze jest dobry do spożycia, także nie zawsze trzeba się kierować tym co piszą :)
    pysznie smaki dziś połączyłaś i świetnie ta czekolada wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pistacje! I to z gruszką, mniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. gruszka i pistacje, to taka smaczna para! a ta pistacjowa czekolada podoba mi się najbardziej :-))

    powroty są ciężki, ale skoro wracamy to znaczy, że mamy do czego. i z drugiej strony - że mamy skąd wracać :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. są rzeczy ważne i ważniejsze- kolokwium przed Tobą jeszcze nie jedno, pozostałe przyjemności średnio raz w roku ;)
    i widzę, że nie tylko mnie nie przeraża, gdy termin ważności wskazuje na zepsucie produktu (w ramach rozsądku of course)

    OdpowiedzUsuń
  5. mam tak samo, nawet nie chodzi tu o daty ważności- po kilku dniach śniadań na targu, na krawężniku czy gdzieś nad rzeką sama nie wiem, na co mam ochotę już w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pycha. Całe wieki nie jadłam czekolady pistacjowej, a kiedyś była moją ulubioną. Też mam czasem natłok pożywienia na skraju ważności, ale zawsze traktuję to jako kulinarne wyzwanie i staram się wszystko szybko wykorzystać. ;)
    Zwiedzanie świata ma pierwszeństwo przed zakuwaniem, zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
  7. hej co to za czekolada? nie mogę się na nią napatrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie komentowałam wczoraj, to skomentuję dzisiaj: przeżyłaś wspaniałą przygodę. za ileś tam lat nie będziesz myślała o zawalonym kolokwium, a właśnie o tej przygodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniamci, musiało smakowac oblednie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Co z tego ,żę kolokwium nie zaliczone. Jak wspomnienia takie piękne!
    Ta czekolada jest boska ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach te twoje lodówkowe kus kusy *.* !

    OdpowiedzUsuń
  12. ta czekoladaaaa *-* lodówkowego kus kusu nie jadłam, ale coś czuję, że chyba czas to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)