03.04.2014

440.



Krem owsiany na budyniu waniliowym z jabłkiem, cynamonem, ricottą, orzeszkami ziemnymi i rodzynkami, kawa marcepanowa




Jestem absolutną fanką kremów. Potwierdza się to za każdym razem. Ten był pyszny i nawet czułam w nim posmak chałwy! :D


Kolejne dni mijają, jak strzały z karabinu. Nim się zdążę obejrzeć, dzień się kończy, a ja znów zasypiam z nadzieją, że ten kolejny będzie lepszy. Przyszły tydzień mam prawie cały wolny i już głowę się, jak dobrze wykorzystać ten czas. Miałam nadzieję zacząć pracę, niestety, nie wyszło. W sumie to mnie skłoniło do pewnych refleksji. Mam już 20 lat, a ciągle nic nie osiągnęłam, nie posiadam nic swojego. Może pomyślicie, że jestem dziwna, ale marzyło mi się, i nadal marzy, żeby w tym wieku być już samodzielną i samowystarczalną. To jest jedna z tych rzeczy, które są na szczycie cenionych przeze mnie wartości. Chciałabym móc wejść do księgarni i bez wyrzutów sumienia kupić sobie SAMA książkę. Nie żebrać od rodziców na wszystko, od kawy z automatu począwszy, na wyjeździe wakacyjnym skończywszy. Nie myślcie, że jestem aż taka materialistką, chodzi mi o sam fakt, satysfakcję. Nawet nie wiecie jak upokarza mnie fakt, że nie mam nawet gdzie zaprosić przyjaciół. Poza tym, ok, jak narazie mam gdzie mieszkać, ale przecież nie będę do końca życia cisnęła się w jednym pokoju z siostrą. Nie mam żadnego zabezpieczenia na przyszłość i dopóki sama nie wezmę się do pracy, takowego mieć nie będę. Może mam chore ambicje, ale teraz jestem sobą rozczarowana. Wiem, że w naszym kraju bardzo ciężko cokolwiek osiągnąć, liczą się przede wszystkim znajomości. Ale dlatego jakikolwiek sukces smakuje tak bardzo. Na początek wystarczy mi coś małego. Niewielki sukces, osiągnięcie, na rozgrzewkę, pierwszy głód. Po prostu taka jestem, muszę mieć coś w czym mogę się doskonalić, widzieć efekty i czuć zadowolenie. W końcu to główna przyczyna choroby, z którą walczyłam dwa lata temu, no nie?

Znów wędrujemy ciepłym krajem
Malachitową łąką morza
Ptaki powrotne umierają
Wśród pomarańczy na rozdrożach

9 komentarzy:

  1. Samo to, ze jestes ciagle bloggerka to sukces:) wielu osobom sie to szybko nudzi:) ale rozumiem.. ja w sumie mam 16 lat.. i pracuje co wakacje choc troche, od nianczenia dzieci po (w tym roku prawdopodobnie) prace wakacyjna jako kelnerka. Kiedys zajmowalam sie hand made (kolczyki, ciuchy) i fakt faktem zarobilam troche.. ale to nie jest prawdziwa praca.. i zgadzam sie co do tych znajomosci.. bez nich u nas niestety ciezko :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ileż tu różnych pyszności.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. posmak chałwy bez sezamowego akcentu? to dopiero sztuka! :)
    co do kremów - też ostatnio je pokochałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie Twoje kremy są zachwycające :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkowicie rozumiem Twoją chęć bycia 'na swoim'. Może jestem trochę młodsza, ale też lubię być po prostu niezależna. Mam ochotę na coś? Okej kupuję to. Kiedyś byłam pewna, że jak będę dorosła, to na pewno wyprowadzę się, tak od razu. A teraz, racjonalnie na to patrząc.. przecież to nie takie proste.

    Jeżeli ten krem miał posmak chałwy - coś dla mnie :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, ten krem mnie prześladuje ;D

    OdpowiedzUsuń

  7. Masz 20 lat, i już jesteś sobą rozczarowana? Chyba sama czujesz, że to przesada... prawda?
    I nie bądź taką pesymistką, w naszym kraju nie wszystko się załatwia po znajomości, plisssss, nie wpadaj w taki ton, za młoda jesteś na to!:))

    OdpowiedzUsuń
  8. najważniejsze jest by być po prostu sobą, by pokochać siebie, polubić to co się robić i dobrze się czuć :)
    ja uwielbiam kremy, a przede wszystkim te owsiane <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Krem wygląda nieziemsko. Mój brat ma 21 lat, studiuje i jest na utrzymaniu rodziców. norma ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)