28.02.2014

408.



Kasza jęczmienna z jabłkiem, cynamonem, serkiem naturalnym, pestkami dyni, rodzynkami i herbatnikiem, zielona herbata wiśniowa




Tydzień dobiegł końca, zleciał mi nie wiadomo kiedy. Tydzień temu szykowałam się na wyczekiwany weekend w Warszawie, dziś z kolei czeka mnie noc w dużo mniejszym gronie, ale i tak bardzo się cieszę. Potrzebuję chwili wytchnienia i odreagowania, bo ten tydzień był strasznie wyczerpujący.W takim towarzystwie powinno się udać (; A Wy jak spędzacie ostatkowy weekend?

16 komentarzy:

  1. U mnie weekendy ostatnio tak przyjemne, dobry czas

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja dawno nie jadlam jęczmiennej!
    Ja gryzę ręce ze zdenerwowania przed powrotem do szkoły, mazowieckie pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  3. chwila szaleństwa czasem się przydaje :) ja z kolei, planuje wpaść na imprezę w klimatach The great Gatsby ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super dodatki do tej kaszy mniam :) !

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas biegnie tak szybko :) Też sobie myślałam dzisiaj, że tydzień temu zaledwie do Warszawy wszyscy pędziliśmy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze będziesz mi się kojarzyła z tymi apetycznymi, miseczkowymi wariacjami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna śniadaniowa inspiracja! mam ochotę rzucić się na monitor na te wspaniale apetyczne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie udanej nocy ;) Wypocznij!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jęczmienna z jabłkiem :D mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obłędnie wypchana, smakowita miseczka mniam! ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. W takim razie odpoczywaj i życzę miłego weekendu :*
    ja spędzam raczej w domu, ale może gdzieś się wybiorę - kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatkowy? E tam. Normalny.
    Weekend to weekend, fajne dni w tygodniu, wolniejsze, spokojniesze. Ale Ty baw się dobrze, bo jesteś chyba wielką miłośniczką weekendowych zabaw!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No to życzę udanego spotkania! :)
    Ech a ja piątek spędzę na.. spotkaniu do bierzmowania .__.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś miałam schize na punkcie tej piosenki :D

    Ja skończyłam mój tygodniowy maraton praca-zajęcia-konferencja-spotkania towarzyskie z brakiem czasu na otworzenie książki. Dzisiaj zakopuje się w koc,otwieram czekoladę, przygotowje zapas marchewek i jabłek i...show must go on. Kodeksik,książeczka i jedziemy. A wieczorem może ciasto upiekę jak zasłużą sobie niektórzy :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)