23.11.2013

320. Igrzyska Śmierci



Komosa ryżowa gotowana na kawie waniliowej z bananem, cynamonem, solą, serkiem wiejskim, daktylami i orzechami pekan, świeżo mielona kawa snickers



Komosa się skończyła, a ja ją zdążyłam taaak polubić. W tej wersji pozostanie na długo w mojej pamięci. No bo czy wyobrażacie sobie lepsze dodatki? (:

Po 5 godzinach wlepiania wzroku w wielki ekran wśród smrodu popcornu, siorbania coli i ciapania, spacerze o 3 nad ranem i śnie przez 3 godziny czuję się, o dziwo, całkiem dobrze. Ale bez kawy się nie obędzie. Najważniejsze jest to, że nie żałuję pieniędzy wydanych na Igrzyska Śmierci, nawet tych dodatkowych 3 zł za miejsca VIP. Co mogę powiedzieć o filmie? Nie zasnęłam na obu częściach więc to już o czymś świadczy. Nie będę obiektywna, ponieważ książkowa seria Igrzysk plasuje się na czele moich ulubionych pozycji i jestem zachwycona całym konceptem. Na pewno film robi wrażenie, przynajmniej na mnie. Nie mam nic do zarzucenia aktorom, jestem pod wrażeniem gry Jennifer Lawrence, która wg mnie odwaliła kawał dobrej roboty. Przyznam się, że kilka razy (nawet ja) podskoczyłam na fotelu podczas nagłego zwrotu akcji czy obrzydliwego pyska małpy. Myślę, że w przeciwieństwie do innych ekranizacji młodzieżowych książek, ta naprawdę zasługuje na uwagę. Nie jest jakąś bajeczką dla dzieci, ale niesie ze sobą smutną i okrutną prawdę o ludziach i całym fałszywym świecie. Do mnie to przemawia. Chętnie usłyszę opinię innych (:

No i ta piosenka na koniec <3

14 komentarzy:

  1. ale ciekawe te Twoje dzisiejsze śniadanie :) komosa gotowana na kawie waniliowej mnie intryguje, szczególnie, że ostatnio również myślałam o gotowaniu na kawie, tylko owsianki - i czy to wyjdzie. przepysznie ją podałaś w dodatku! a jeśli chodzi o Igrzyska to pochłonęłam wszystkie książki w bardzo szybkim tempie. pierwsza część filmu jednak podobała mi się średnio, co nie zmienia faktu, że jest dobrze zrobiona. druga jeszcze na mnie czeka.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, to ja już jestem pewna, że wybiorę się na ten film do kina! Książki bardzo mi się podobały, a pierwsza część filmu wypadła według mnie całkiem nieźle. Mam nadzieję, że druga spodoba mi się jeszcze bardziej. Piosenka zwiastuje duże prawdopodobieństwo :)
    Ale śniadanie! Komosa - przepyszna! Nigdy jednak nie gotowałam jej na kawie. Muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, dodatki mistrzowskie :) A kosmosy nigdy nie jadłam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie byłam na tym filmie, ale fajnie że miło spędziłaś czas mimo tych paru nieznośnych wad :)
    komosy ryżowej jeszcze tak nie jadłam, mam w zanadrzu także już nie umiem się doczekać by ją wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już się nie mogę doczekać piątku, bo idę wtedy na to do kina <3
    Kurde, muszę w końcu kupić komosę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Kawa waniliiowa i kawa snickers w jednej miseczce, nie za dobrze ci ? :)
    Igrzysk nie oglądałam, ale jestem fanką książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie próbowałam jeszcze komosy, zdecydowanie za długo z tym zwlekam, bo Twoja wygląda bardzo apetycznie :)
    Zachęciłaś mnie i chyba się wybiorę na ten film ! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. pysznie podałaś swoją komosę. mi też się kończy, jest sprzedawana w stanowczo za małych opakowaniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie jadłam ten komosy , wygląda super strasznie chcę jej spróbować :)
    A ta kawa musi być obłędna !

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda na prawdę pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądałam, ani nie czytałam, ale myślę, że mogłabym się wybrać :)
    A komosa w tak pysznym wydaniu, aż się prosi, żeby ją zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że maraton się udał! Uwielbiam takie nocne oglądanie filmów :D To jest to! :D I też zawsze jestem z siebie dumna, gdy nie zasnę :D Pamiętam w tamtym roku byłam na nocy Reklamożerców, super było :D caaaaaaaała noc w kinie, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  13. tobie się już skończyła, a ja jeszcze nie miałam okazji choć ziarenka komosy spróbować!
    VIP za 3zł- zabawnie to zabrzmiało :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam 1 część, więc 2 na pewno nie przegapię :D
    A komosa jest przepyszna! W takim wydaniu warta zapamiętania ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)