08.11.2013

306. refleksyjnie



Surowa kasza gryczana z bananem, kakao, ziarnami kakaowca, serkiem wiejskim i solą, kawa waniliowa
inspiracja



Obudziłam się dziś o 6 i jak grom z jasnego nieba spadła na mnie lawina myśli. Lawina mysli o tych 18 latach 11 miesiącach i 30 dniach egzystencji. Jak przewidywałam, po raz kolejny wróciłam do tego, co zaczęło się dokładnie dwa lata temu. Kiedy to w mgnieniu oka zaczęłam upadać na samo dno. Dno dna. Zupełnie sama, odgrodzona od wszystkich grubym murem własnoręcznie stworzonym. Popadałam coraz głębiej w niebyt, karmiłam się swoim cierpieniem. Czułam oddech kostuchy na ramieniu. A mimo wszystko brnęłam w to dalej. Do tej pory nie rozumiem, co takiego skłoniło mnie do powiedzenia STOP. Może na ten ułamek sekundy doszła do głosu dawna ja. Ta rozsądna, miła i kochana. I było trudno. Było trudno, ale jakoś wróciłam, z bardzo daleka. Muszę budować wszystko od nowa, znów nauczyć się żyć i śmiać, ale żyję. Jutro minie rok od kiedy zaczęłam znów walczyć o swoje szczęście. Na zewnątrz wyleczona, wewnątrz w rozsypce. Wszystko mnie przerażało i nadal przeraża. Tyle rzeczy trzeba odbudować, naprawić. Minął rok, a ja jestem na samym początku. Cholernie trudno jest toczyć ten bój w samotności i powoli zdaję sobie sprawę. Zaczynam na nowo ufać ludziom i się otwierać choć nie jest to łatwe. Jestem wielką introwertyczką, zawsze buduję mur wokól siebie, ludzie nie widzą potrzeby, nie chcą mnie poznać. Dlatego tak bardzo sobie cenię te osoby, które mimo wszystko się nie zniechęciły. Jestem trudna, może tego nie okazuję, ale bardzo mi na nich zależy. Nie umiem i nie lubię mówić o uczuciach. W tym momencie wszystko jest dla mnie jeszcze zbyt świeże i bolesne. Chcę kiedyś znów nad tym pomyśleć i odkryć co mnie pociągnęło w dół, ale nie teraz. Narazie chcę nadal zapomnieć. Niedoskonała pamięć ludzka jest w tym dobra.

Dlatego nie lubię siedzieć w domu. Wtedy muszę zmierzyć się z tym co siedzi mi w głowie i nie daje spać. Dlatego wciąż liczę na przyjaciół, że pomimo iż nie mówię tego głośno to nie zostawią mnie sama na sam z myślami i wyciągną z domu. Chociaż bym się broniła całą sobą, a nie raz tak jest. Teraz jest mi to cholernie potrzebne.
Dlatego cieszę się, że w kolejny piątkowy wieczór idę z bliźniaczkami do klubu. Wytańczyć się i nie myśleć. Kocham ten stan. Ostatnio coraz bardziej. Jutrzejszy dzień też będzie doskonały. Rano zakupy i siłownia z Alą, a wieczorem oblewanie urodzin z resztą kochanych ludzi. O reszcie weekendu nie chcę narazie myśleć. Pewnie znów zawładną mną cztery ściany... A może nie? Może jednak coś mnie zaskoczy.

Nie lubię takich wynurzeń, ale musiałam to z siebie wyrzucić, w mojej głowie i tak nie ma miejsca. Poza tym jeśli coś napiszę to mam większą mobilizację by to spełnić. I nie chciałam jutro wikłać się w jakieś podsumowania. Nie chcę żadnego pocieszania, czy współczucia, bo te słowa nie mają negatywnego wydźwięku. Znów uświadomiłam sobie parę rzeczy. Może nie mogę wrócić do tego co było, nie będzie tak jak kiedyś, ale co z tego? Mogę zbudować coś lepszego, swojego, szczęśliwego! Kiedyś dziwiłyście się, że mam aż 8 zaufanych przyjaciółek. Ale tak jest. Mam na tym świecie 8 osób, z którymi rozumiem się bez słów, które po prostu są. Hej, faktycznie- jestem cholerną szczęściarą! :)

Ale się refleksyjnie zrobiło... Przejdźmy może do śniadania (; Przyznam się, że bałam się starcia z surową kaszą, ale okazało się to zupełnie bezpodstawne. Smakowało... wybornie. Nie dość, że uwielbiam kaszę gryczaną, banany i czekoladę to jeszcze pokochałam ziarno kakaowca. Ma fantastyczny, gorzki i głęboki smak, mogę chrupać je bez końca ! Szkoda tylko, że mój blender słabo sobie poradził z rozdrobieniem kaszy. Albo nie umiem się nim posługiwać ;D


Jakie plany na długi weekend?

15 komentarzy:

  1. Czasem potrzeba wyrzucenia z siebie słów, nawet na kartkę papieru czy wystukania w klawiaturę, doskonale Cię rozumiem :) Bliskie osoby są bardzo ważne w takich sytuacjach, dobrze, że masz na kogo liczyć, bo samemu byłoby ciężko, a o prawdziwych przyjaciół ciężko :)
    Obłędnie wygląda zawartość, muszę spróbować kaszy tym sposobem!

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz, też tak mam, że trzymam wszystko w sobie. ja tylko słucham, w tym jestem idealna. ludzie zalewają mnie swoimi problemami, a ja się duszę, bo swoimi się nie dzielę, a do tego przyjmuję smutek innych. I chociaż wiem, że to niszczące, tak już mam. I chyba warto to zmienic, wyrzucić czasem z siebie zmartwienia. A i tak najważniejsze, to umieć doceniać to co się ma, drobnostki. Naucz się, od razu życie piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteśmy do siebie bardzo podobne;) Bardzo zazdroszczę Ci takich przyjaciół, którzy wyciągną Cię na siłę i nie pozwolą Ci spadnąć na dno.

    a śniadanie pyszne! miałam je dzisiaj zrobić;)

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacyjnie wygląda ta kasza! raw do spróbowania, tak jak ziarna kakaowca, bardzo ale to bardzo kuszą mnie z tego zdjęcia :) jeśli chodzi o to co napisałaś - to bardzo ważne jest mieć takie oparcie. rodzina, przyjaciele... ja nie spadłam na samo dno, bo miałam ogromne oparcie w mojej mamie, wciąż to każdemu powtarzam - moja mama jest Wielka i tyle (co prawda w reszcie rodziny oparcia nie było i nie ma, ale nie można mieć wszystkiego)

    OdpowiedzUsuń
  5. To, co napisałaś bardzo podniosło mnie na duchu. Też jestem typem osoby odgradzającej się od innych, samotnej, uwięzionej w czterech ścinach. Ty pokazujesz, że można, że da się żyć inaczej. Nie tracę nadziei i nie chcę jej stracić. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę. watro walczyć i pokonywać swoje obawy. Słabi ludzie nic nie mają. powodzenia :*

      Usuń
  6. za kaszą gryczaną to akurat nie specjalnie przepadam, ale u Ciebie wygląda ona tak apetycznie, a to za sprawą tych dodatków najpewniej ;), że aż mam ochotę na spróbowanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. refleksyjnie, ale jakie tą mądre przemyślenia! ;* widzisz co się zmieniło, zauważyłaś ile w tobie szczęścia i że nie warto żyć w smutki, tylko korzystać i cieszyć się z tego co mamy :) super, że masz tak cudownych ludzi wokół siebie i dobrze, że to doceniasz :) sama chciałabym mieć takich przyjaciół.
    powodzenia! wiem, że będziesz szczęśliwa tylko musisz tego chcieć :) myślę, że z pozytywnym nastawieniem damy sobie radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. widzę że jesteśmy na podobnym etapie, do niedawna kochałam przesiadywanie co wieczór sama ze swoimi myślami...obecnie co piątkowego/sobotniego wyjścia ze znajomymi wręcz nie mogę się doczekać ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. ja niestety nie mam ani jednej przyjaciółki, więc czasem mi ciężko....

    OdpowiedzUsuń
  10. surowa kasza. czegóż ta Maria'n nie wymyśli! Fajnie ją podałaś :)
    dobrze wiem co czujesz. też wszystko zostawiam w sobie, dla siebie. duszę każde uczucie bardzo głęboko. tylko czasem na blogu zdarza sie coś głupiego palnąć, ale to tylko dlatego, że tu jestem tylko oat-mornings, nikim więcej

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)