06.05.2013

124. + relacja z ZOO



Pieczona owsianka bananowo-jabłkowa z dżemem brzoskwiniowym, kawa




Pyszności :) Nie ma nic lepszego od pieczonych owsianek <3

Pieczona owsianka jabłkowo-bananowa z dżemem morelowym /porcja/
Inspiracja znaleziona U Whiness
4 łyżki płatków owsianych
1 łyżka otrębów
jabłko
banan
50g dżemu brzoskwiniowego
50 ml mleka
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta sody i soli
cynamon
Suche składniki wymieszać, zalać mlekiem. Dodać pokrojonego drobno banana i jabłko. Dokładnie wymieszać, przełożyć do naczynia i piec 30 min w 180 st.

Na początku zapraszam na FanPage :) Z czasem mam nadzieję się rozwinąć. Po maturze!

Tak jak obiecałam napiszę małą relację z sobotniej wycieczki do ZOO w Warszawie. Uwielbiam podróżować i poznawać nowe miejsca więc pomyślałam, że mogę dodawać takie posty na blogu w celu upamiętnienia i podzielenia się z Wami moimi pasjami. Zgoda? :)



Na początku zaznaczę, że w tym ZOO byłam jakieś 10 lat temu. Mam dość dziwne wspomnienia, bo moja młodsza siostra (wówczas ok. 4 letnia) zgubiła się i biegaliśmy po całym ZOO poszukując jej. Na całe szczęście teraz takich przygód nie było.

Wyruszyliśmy ok. 9, a na miejscu byliśmy koło 12. Nie obyło się bez błądzenia w samej Warszawie, ale to już tradycja ;) Na początku zjedliśmy sobie lody świderki co też jest naszym wyjazdowym zwyczajem. Następnie kupiliśmy bilety i w drogę. Naszą wycieczkę zaczęliśmy od zwiedzenia WC, bo długa podróż ma swoje minusy. Potem zaczęliśmy właściwe zwiedzanie. Co powinnam napisać? ZOO jak ZOO- zwierzęta wszelakie od lwów po pingwiny. Wadą jest dla mnie to, że ogląda się je naprawdę z daleka i nawet małp nie można karmić nasionkami. Z ZOO wrocławskim porównania nie ma, ale nie jest złe. Denerwował mnie totalny chaos i brak mapy i oczywiście to, że większość zwierząt spała... Ale mniejsza :) Zmartwiłam się, że nie ma w tym ZOO pawianów, ale pod koniec i je znaleźliśmy. Moja miłość do wszelkich małp jest ogromna więc wyobraźcie sobie moją radość ;p





Wędrowaliśmy ok 4,5 godz i chyba odwiedziliśmy wszystkie klatki. Po ZOO głodni i zmęczeni zaczęliśmy szukać jakiejś knajpy. Korzystając z wynalazków techniki wyjęłam telefon i doprowadziłam rodzinę na Rynek pełen wszelakich restauracji. Wszystko pięknie, panowie polecają, ale miny nam zrzedły gdy zobaczyliśmy ceny. HAHA. Z naszym skromnym lubelskim portfelem mogliśmy sobie pomarzyć o konkretnym posiłku. Pod tym względem jestem zawiedziona. Ostatecznie wróciliśmy na Plac Zamkowy i zamówiliśmy pizze. Tylko dwie, bo za ich cenę w Lublinie mielibyśmy 3 i to wypasione... Po dość długim wyczekiwaniu dostaliśmy nasze zamówienie. Nie mogę powiedzieć, że były niesmaczne, ale na pewno się nie najedliśmy. Były na BARDZO cienkim cieście (w sumie na grubym też nie lubię, ale bez przesady ;p), które może byłoby ok gdyby nie było spalone. Ogólnie smak w miarę, ale nadal byłam głodna i w drodze powrotnej zagryzłam bułką i serkiem.


Cały wyjazd oceniam bardzo pozytywnie. Pogoda niepewna, ale nie padało no i spędziłam trochę czasu z rodzinką. Miła odmiana od siedzenia w domu, ale mam wyrzuty sumienia, że się nie uczyłam do matury. Dobra, płakać będę jutro.

Poza tym doszłam do wniosku że potrzebuję lepszego obiektywu i muszę poszukać czegoś w internecie...
Nie zanudziłam Was? :)
Jeszcze kilka fotek:

































21 komentarzy:

  1. Nie zanudziłaś, lubię czytać, co mają do powiedzenia inni:) A w tym zoo też byłam ładnych parę(naście) lat temu, z pewnością troszkę sie w nim zmieniło, chętnie poszłabym ponownie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. po pierwsze: zdradź mi proszę sekret dobrej pieczonej owsianki, bo ja próbowałam dwa razy, ale kompletnie bez szału.
    po drugie: wypad do zoo to świetna alternatywa dla spaceru w wolny dzień :) kiedy byłaś w zoo we Wrocławiu?
    a po trzecie: jak patrzę na Twoje zdjęcie, to nasuwa mi się na myśl od razu piosenka "zakręcona" ;) uwielbiam Twoje rude loki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi najbardziej smakują z bananem i jabłkiem. Mieszam suche płatki, dodaję trochę mleka i dowolne owoce :) Jest kilka przepisów na blogu.

      Usuń
  3. ej, ja w Warszawie z moim skromnym studenckim portfelem daję radę! trzeba wiedzieć, gdzie szukać (starówka z reguły musi być droga) na drugi raz chętnie Ci coś podpowiem, bo jest parę fajnych miejsc, gdzie można zjeść pysznie i wychodzisz z zadowolonym brzuchem i portfelem ;)
    a z kolei zoo za każdym razem jestem zachwycona, no ale ze mnie taki dzieciak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgoda! :)
    Nie zanudziłaś, fajna relacja z przyjemnością przeczytam więcej ^^ Zdjęcia również mi się podobają :)

    A teraz co do śniadania - pieczona owsianka, mniam! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Warszawskie Zoo, a wieki całe w nim nie była, więc bardzo miło było przeczytać Twoją relację. Nie, zdecydowanie mnie nie zanudziłaś. :)

    Pyszne śniadanie miałaś. Ja w końcu muszę się zebrać i zrobić pieczoną owsiankę, bo zaraz lato nadejdzie i ochota ostatecznie mi przejdzie... Zawsze robisz w tej samej tem. i przez ten sam czas, czy to zależy od tego co jest w owsiance?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykle 180 st i 30 min :) żeby się nie spaliła :D

      Usuń
    2. Ok, dzięki, wypróbuję w tym. tyg. :)

      Usuń
  6. Znów muszę Ci napisać że masz świetne włosy ;)
    Ja zawsze w ZOO najwięcej czasu spędzałam przy klatkach z małpami ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hohoho, a kiedy ja tam byłam ostatnio...?
    Było mnie zabrać:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie wyszłaś :) Ta burza włosów!

    Przypomniałaś mi, że wieki nie byłam w ZOO. Mogłoby być śmiesznie. A przynajmniej lamę bym chciała zobaczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Też kocham pieczone owsianki :D
    Masz przecudne włosy, zazdroszczę zarówno loczkow jak i koloru!

    OdpowiedzUsuń
  10. ZOO lubię ZOO ! :D Świetne zdjęcia!
    A pieczone owsianki uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach! I wszystko jasne po kim odziedziczyłaś te cudowne loczki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. zazdroszczę urody^^

    pieczona - najlepsza! uwielbiam dżem brzoskwiniowy.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam oglądać i fotografować zwierzaki !! ciekawe to zoo w Warszawie - tam jeszcze nigdy nie byłam.
    Ty wyglądasz prześlicznie , bardzoo podobają mi się twoje włosy ;*
    co do owsianki - to takiej wariacji jeszcze nie jadłam i z całą pewnością zrobię ,bo kusząco wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. i właśnie zdałam sobie sprawę jak dawno w zoo nie byłam :(
    masz piękne włosy, zawsze marzyłam o takim kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo niedawno biegłam w zawodach dookoła zoo :) w warszawie myślę że też się da znaleźć fajne i niedrogie knajpy, ale stare miasto ustawia sobie jednak ceny. warszawskie zoo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale dawno nie byłam w Zoo.

    Ubóstwiam wręcz Twój kolor włosów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha identyczne myśli miałam. dawno w zoo nie byłam, ostatni raz chyba w podstawówce, a to lata świetlne temu było ;]

      Usuń
  17. Ale Ty masz wybujaną urodę na maksa! :D
    Zawsze chciałam zjeść pieczoną owsiankę, ale nigdy nie mam na nią czasu -.-

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie dużą motywacją! :)